| Świadectwa: Droga do Prawdy - Stryszawa 28-30.10.2011 r. |
|
|
| Poniedziałek, 14. listopada 2011 r., godz. 16:26 |
|
W ostatni weekend października na Wzgórzu Miłosierdzia odbyły się młodzieżowe rekolekcje „Droga do prawdy”. Przyjechały 43 osoby z różnymi oczekiwaniami i pewnie jakaś część z nich się spełniła, a reszta była zaskakująca, odkrywcza i podarowana nam przez Boga.
O tym, ile istotnych rzeczy może się wydarzyć w przeciągu tak krótkiego czasu, najlepiej poczytajcie sami:
Moim najważniejszym doświadczeniem na tych rekolekcjach była spowiedź. Po bardzo długim czasie w końcu się przemogłem i poszedłem się wyspowiadać. Zawsze się tego bałem, zawsze znajdywałem jakąś wymówkę, żeby nie pójść i tak odwlekałem i odwlekałem. Ale jak już tam byłem i rozmawiałem z księdzem, zrozumiałem, że nie było się czego bać. Wyjechałem z tych rekolekcji jak nowo narodzony. Mogę teraz zacząć od początku.
Poznałem tam wiele ciekawych osób, które pozwoliły mi popatrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy, a także dowiedziałem się trochę o sobie samym.
Mam nadzieję, że prędko tam wrócę.
Józef, lat 19
Podczas tych rekolekcji poczułam, że Bóg jest przy mnie i będzie. Zrozumiałam, że kocha mnie zawsze, bez względu na wszystko. Nauczyłam się modlić, rozmawiać z Bogiem poznałam wielu ciekawych ludzi. Takie rekolekcje umacniają w wierze. Teraz staram się cieszyć się tym, co Bóg mi daje, zauważam piękno otaczającego mnie świata. Wiem, że wszystko co dzieje się w moim życiu jest zaplanowane, nic nie dzieje się przez przypadek.
Dzięki rekolekcjom nauczyłam się prosić Boga i dziękować Mu za każdy nowy dzień, który od Niego otrzymałam. Ufam, że teraz moje życie ulegnie zmianie na lepsze.
Aśka, lat 16
Te rekolekcje były przełomowym momentem w moim życiu. Dzięki nim wiele zrozumiałam ,wiele przeżyłam, jednak najważniejsze było to ,że zaczęłam wierzyć tak naprawdę. Zrozumiałam, że BÓG mnie nigdy nie opuścił, tylko to ja nie dopuszczałam Go do siebie. Kocha mnie taką jaką jestem, przy Nim nie muszę udawać nikogo innego, On wie jaka jestem naprawdę i zna wszystkie moje słabości. Jest ze mną kiedy jestem szczęśliwa, kiedy mi się coś udaje, ale i wtedy, gdy mam zły humor jestem zła, jest przy mnie zawsze nawet, gdy ja Go odpycham, upokarzam – On nigdy się nie odwróci zawsze przyjdzie do mnie po raz kolejny będzie próbował aż do skutku.
Moim momentem kiedy tak naprawdę zaprosiłam Go do mojego serca był moment tych rekolekcji. Tym momentem dla mnie było ofiarowanie MOJEGO ŻYCIA BOGU to kiedy podchodziliśmy i klękaliśmy przed Najświętszym Sakramentem i w obecności wszystkich ofiarowałam swoje życie właśnie Jemu. Gdy miałam tam podejść zapomniałam o ludziach wokół mnie, ale pamiętam, że gdy już tam podeszłam emocje puściły i się popłakałam ze szczęścia, dlatego że to było to czego potrzebowałam! Odnalazłam sens mojego życia, pustka, którą mam w środku zaczyna się wypełniać wraz z każdą Mszą Świętą i z każdą modlitwą. Cieszę się z tego, że mogę o Bogu rozmawiać, opowiadać o Nim tak jak inni opowiadali o Nim mi. Nie wstydzę się tego że jestem wierzącą w Boga osobą, wręcz jestem z tego dumna.
Kasia, lat 17
Moim najważniejszym doświadczeniem na tych rekolekcjach było poznanie Bożej miłości do mnie. Wiem, że jest ona ogromna i niepowtarzalna. Wiem, że Bóg mnie kocha, nie zwracając uwagi na mój wygląd i charakter. Kocha mnie po prostu. Taką jaką jestem. Kocha mnie nawet wtedy, kiedy zgrzeszę. Przyjmuje mnie do siebie i wybacza mi moje złe czyny. Ile razy potrzebuję. Zawsze. Chwała Panu !
Roksana, 15
Najważniejsze dla mnie była modlitwa przebaczenia, bo wtedy mogłam pomyśleć komu i co muszę przebaczyć i prosiłam o przebaczenie w Duch, aby pewne osoby też mi przebaczyły.
I gdy oddawaliśmy swoje grzechy Jezusowi to było bardzo fajne doświadczenie, że mogłam zrzucić grzechy i dać je Jezusowi. Bałam się, że ktoś zobaczy moje problemy, a tylko Bóg mógł zobaczyć jaki jest mój problem i za to Bogu dziękuje i cieszę się z owoców tych rekolekcji.
Ania
„Droga do prawdy”- Rekolekcje te były dla mnie niesamowitym skokiem w głąb oceanu. Najpierw uważałam, że to istny przypadek, że się tam pojawiłam. Rzecz w tym, że przypadków nie ma. Czyli Bóg chciał, abyśmy tam wszyscy byli. Od pewnego czasu przeżywałam okres załamania. Wszystko zwalało mi się na głowę. Można powiedzieć, iż mojego życia praktycznie nie było. Grająca marionetka, schowana w kącie, myśląca, że Bóg o niej zapomniał. Nie widziałam w życiu nic pozytywnego, żadnych kolorów, żadnych dobrych ludzi, wszystko było takie szare, smutne… Do czasu, gdy nie pojawił się On- Bóg. Na „drodze do prawdy” usłyszałam parę PRAWDZIWYCH informacji o MOIM ŻYCIU. Nie obeszło się bez łez. Duch Święty działał w mojej duszy, przepełniał mnie. Czułam jego obecność. W niedzielę, gdy wróciłam do domu, poszłam na długi spacer. Wracałam do domu po ciemku. Ciemność była ogromna. Szłam przez nieoświetlone pola, bo tak było na skróty. Po chwili zaczęłam się znów zastanawiać nad sobą, nad własnym życiem. Gdy wreszcie dochodziłam do domu ujrzałam światło bijące od lamp. Im bliżej tym jaśniej. W domu, kiedy doszłam było całkiem jasno. Lampa tak mocno świeciła. Świeciła dopóki jej nie zgasiłam, bo wtedy nastawała ciemność. Później znów zaświeciłam, była jasność. Wątek, który mi się nasuwał przez cały czas był taki, że przez całe moje życie udawałam się skrótami- bez Boga i sakramentów. „Po ciemku”. Tak mi było lepiej, łatwiej i szybciej. Co by było gdyby obok mojego domu nie było lamp? Może bym do niego nie trafiła? Nie wiem. Te rekolekcje były dla mnie takimi lampkami, które na zakończenie odpaliły lampki w moim sercu. Płomień lampki się powiększa, lecz staram się, aby go nie ugasić własną głupotą, grzechami. Dlatego też potrzebuję jak każdy z Was oczyszczenia w postaci spowiedzi. Nie zapominajmy o tym. To takie ważne. Na te rekolekcje wrócę pewnie jeszcze nie raz. Chcę podtrzymać płomień w moim sercu. Chcę by lampka świeciła tylko dla Boga, na jego cześć. Chwała Panu.
Boża Perełka, lat 14J
Jezus naprawdę zmienił moje życie. Jeżdżąc od małego dość często na rekolekcje z rodzicami , teraz sama, myślałam , że nie ma już rzeczy która by mnie zaskoczyła . Sama dość dużo czytam, słucham o naszej wierze .. lecz dopiero podczas tego weekendu uświadomiłam sobie jak mało ja wiem .. jak mało ja daję od siebie i jak jeszcze jest ogromnie dużo rzeczy które muszę wykonać by choć pierwszy krok zrobić w stronę bliższego poznania Pana Jezusa.
Podczas tych rekolekcji/kursu Pan Bóg uświadomił mi, że naprawdę się o mnie troszczy i że pragnie być w każdym momencie mojego życia . Tylko to ja po prostu muszę Mu na to pozwolić i Go zaprosić. Muszę przyznać, że często się takie rzeczy słyszy ale rzadko do nich dostosowuje. Nie raz już próbowałam ale dopiero teraz widzę, że to nie były takie zaproszenia od serca, takie których naprawdę pragnę . Tak samo jak i wybranie Jezusa jako Naszego osobistego Pana. Kilka razy miałam już okazję by podjąć taką decyzje .. Ale to nie było do końca dobrowolnie . Ostatnio pragnęłam tego, pragnęłam by naprawdę żyć z Jezusem . Nie tylko w słowie ale i czynie ..
Zbawiciel zdjął ze mnie ten strasznie ciężki kamien, rozwalił gruby mur który oddalał mnie tak bardzo od Pana. Na pewno teraz nie jest tak, że już nie mam żadnych blokad i nie upadam ale wierzę w to, że Jezus mimo wszystko mnie kocha i oddał za mój każdy grzech, upadek, słabość swoje własne życie ..
Milena, lat 15
Moje najważniejsze doświadczenie na rekolekcjach, tak? Myślę, że trwały ślad w mojej osobowości pozostawiło po sobie spotkanie z ciekawymi ludźmi. Wspólne rozmowy, o rzeczach egzystencjalnych, o życiu i o wszystkim innym. Przede wszystkim miejsce mojego pobytu. Okolica była piękna, zadbana, cicha...idealna dla ludzi z miast, poszukujących ciszy i spokoju.
Za miło spędzony czas, dziękuję wszystkim osobom związanym z przygotowaniem, zapewnieniem mi wspomnień jakie dostałem.
Michał lat 15
|












